niedziela, 22 lutego 2009

NIC Maraton - Tabelki wszechczasów uaktualnione 22/02/2009

Tabela wg. Najlepszych czasów w maratonach NIC (po10)
Lp Imię i nazwisko Czas Edycja NIC
1 Jerzy Wyka 02:58:26 III
2 Adam Jagieła 02:59:29 II
3 Jerzy Połeć 03:01:34 II
4 Jerzy Połeć 03:04:50 I
5 Jerzy Wyka 03:06:35 II
6 Henryk Kocyba 03:07:13 IV
7 Krzysztof Szor 03:09:00 III
8 Adam Jagieła 03:11:59 I
9 Adam Jagieła 03:12:15 IV
10 Ireneusz Czapiga 03:17:00 I
11 Ireneusz Czapiga 03:17:22 VI
12 Ignacy Oziębała 03:17:38 IV
13 Krzysztof Szor 03:17:55 I
14 Marek Szeszko 03:17:55 I
15 Jerzy Wyka 03:20:39 VIII
16 Jerzy Wyka 03:22:43 IV
17 Jerzy Wyka 03:24:35 VI
18 Tadeusz Biskup 03:28:50 I
19 Tomasz Kuliński 03:29:20 X
20 Roman Asayevich 03:29:35 III
21 Krzysztof Szor 03:29:58 II
22 Stanisław Giemza 03:31:54 VIII
23 Mariusz Ciesiński 03:33:21 VIII
24 Artur Błaszczyk 03:36:30 III
25 Tadeusz Biskup 03:37:50 II
26 Zbigniew Marszałkowski 03:38:54 II
27 Norbert Opalla 03:41:30 I
28 Mariusz Ciesiński 03:41:38 IV
29 Tadeusz Pająk 03:43:50 I
30 Mariusz Ciesiński 03:44:55 VI
31 Edward Dudek 03:45:48 VI
32 Artur Błaszczyk 03:46:00 II
33 Tomasz Kuliński 03:47:27 IX
34 Leszek Naziemiec 03:48:10 III
35 Sebastian Kądziołka 03:49:30 I
36 Leszek Naziemiec 03:53:42 I
37 Marek Betleja 03:54:00 III
38 Miras Witas 03:55:30 I
39 Tomasz Kuliński 03:55:30 I
40 Jakub Spławski 03:55:43 II
41 Tadeusz Guzek 03:55:52 II
42 Piotr Horała 03:56:00 VIII
43 Jakub Kumoch 03:56:10 VIII
44 Tadeusz Litwa 03:56:56 III
45 Krzysztof Czupryna 03:57:25 II
46 Łukasz Aksamit 03:57:49 VI
47 Krzysztof Czupryna 03:58:17 IV
48 Łukasz Aksamit 03:58:20 I
49 Adam Sułek 04:03:18 IV
50 Mariusz Ciesiński 04:05:43 III
51 Laszlo Pelle 04:07:28 IX
52 Damian Szpak 04:08:01 IV
53 Grzegorz Sztulpa 04:08:01 IV
54 Jan Komander 04:08:25 I
55 Sebastian Kozioł 04:08:41 X
56 Leszek Naziemiec 04:09:48 VI
57 Jan Udolf 04:10:00 III
58 Andrzej Sułek 04:11:12 IV
59 Stanisław Gemza 04:14:28 VI
60 Franciszek Pendolski 04:14:40 X
61 Marek Betleja 04:15:00 IV
62 Franciszek Pendolski 04:15:02 IV
63 Marek Ciszyński 04:15:05 IV
64 Daria Naziemiec 04:15:43 III
65 Janusz Stępniak 04:16:06 II
66 Leszek Naziemiec 04:17:26 IV
67 Andrzej Bambynek 04:19:07 VI
68 Daria Naziemiec 04:19:25 VIII
69 Damian Szpak 04:19:26 VIII
70 Zdzisław Hauszyld 04:19:44 I
71 Marian Kaźmierkiewicz 04:21:30 I
72 Tadeusz Litwa 04:21:39 IV
73 Jan Ficoń 04:22:52 VI
74 Franciszek Pendolski 04:23:20 III
75 Leszek Naziemiec 04:23:31 IX
76 Mariusz Ciesiński 04:23:50 II
77 Jarosław Noszczyk 04:25:39 VI
78 Bogumiła Sztulpa 04:25:43 IV
79 Daria Naziemiec 04:28:00 II
80 Czesław Wizner 04:28:01 II
81 Franciszek Pendolski 04:28:30 II
82 Franciszek Pendolski 04:28:48 IX
83 Jan Udolf 04:30:20 II
84 Andrzej Ślęzak 04:30:30 II
85 Czesław Wizner 04:34:00 I
86 Grzegorz Witek 04:34:20 I
87 Artur Chrobak 04:34:21 I
88 Aleksy Szablicki 04:36:55 I
89 Andrzej Łogiewa 04:37:55 IV
90 Daria Naziemiec 04:37:55 VI
91 Andrzej Łogiewa 04:38:36 II
92 Daria Naziemiec 04:40:05 IV
93 .Aleksy Szablicki 04:40:26 II
94 Daria Naziemiec 04:43:11 I
95 Karolina Wilczyńska 04:43:12 I
96 Franciszek Pendolski 04:44:35 VIII
97 Aleksy Szablicki 04:44:40 VI
98 Franciszek Pendolski 04:45:49 VI
99 Andrzej Lampa 04:51:35 IV
100 Jan Udolf 04:56:40 I
101 Marian Niesler 04:58:30 IV
102 Edward Moskal 05:02:24 VI
103 Karolina Wilczyńska 05:02:53 IV
104 Czesław Wizner 05:12:05 IV
105 Leszek Naziemiec 05:14:36 II
106 Czesław Wizner 05:17:50 VI
107 Marek Malisz 05:21:38 VI
108 Jerzy Bednarz 05:32:06 III
109 Dariusz Bonarski 05:34:05 V górska
110 Jerzy Bednarz 05:35:36 II
111 Jerzy Wyka 05:36:10 VII górska
112 Patrycja Lampart 05:36:48 IV
113 Stanisław Giemza 05:48:02 VII górska
114 Jakub Spławski 05:48:24 VII górska
115 Krzysztof Szor 05:55:08 V górska
116 Jerzy Wyka 05:55:08 V górska
117 Maciej Moskwa 06:11:41 VII górska
118 Piotr Lampart 06:12:16 IV
119 Agnieszka Mizera 06:18:54 VII górska
120 Marek Betleja 06:22:23 V górska
121 Barbara Gil 06:26:40 VI
122 Szymon Litwa 06:31:42 VII górska
123 Kordian Andres 06:32:00 III
124 Leszek Naziemiec 06:39:22 V górska
125 Artur Kubica 06:58:49 V górska
126 Jakub Kumoch 07:21:26 V górska
127 Andrzej Kaczmarek 07:25:13 VII górska
128 László Pelle 07:25:14 VII górska
129 Daria Naziemiec 07:33:12 VII górska
130 Mariusz Ciesiński 07:33:12 VII górska
131 Krzysztof Kruk 07:38:36 VII górska
132 Jacek Rudy 07:40:49 V górska
133 Agnieszka Mizera 07:40:49 V górska
134 Artur Kubica 08:10:04 VII górska
135 Ewa Lampa 08:10:04 VII górska
136 Tomasz Pecka 08:21:10 VII górska
137 Przemysław Przybyła 10:56:17 V górska
138 Ewa Lampa 10:56:17 V górska

Tabela wg. Ilości startów i najlepszych czasów (po10)
Miejsce Imię i nazwisko Najlepszy czas Ilość startów w NIC
1 Jerzy Wyka 02:58:26 7
2 Leszek Naziemiec 03:48:10 7
3 Franciszek Pendolski 04:14:40 7
4 Daria Naziemiec 04:15:43 7
5 Mariusz Ciesiński 03:33:21 6
6 Krzysztof Szor 03:09:00 4
7 Czesław Wizner 04:28:01 4
8 Adam Jagieła 02:59:29 3
9 Tomasz Kuliński 03:29:20 3
10 Marek Betleja 03:54:00 3
11 Jan Udolf 04:10:00 3
12 Aleksy Szablicki 04:36:55 3
13 Jerzy Połeć 03:01:34 2
14 Ireneusz Czapiga 03:17:00 2
15 Tadeusz Biskup 03:28:50 2
16 Stanisław Giemza 03:31:54 2
17 Artur Błaszczyk 03:36:30 2
18 Jakub Spławski 03:55:43 2
19 Jakub Kumoch 03:56:10 2
20 Tadeusz Litwa 03:56:56 2
21 Krzysztof Czupryna 03:57:25 2
22 Łukasz Aksamit 03:57:49 2
23 László Pelle 04:07:28 2
24 Damian Szpak 04:08:01 2
25 Andrzej Łogiewa 04:37:55 2
26 Karolina Wilczyńska 04:43:12 2
27 Jerzy Bednarz 05:32:06 2
28 Agnieszka Mizera 06:18:54 2
29 Artur Kubica 06:58:49 2
30 Ewa Lampa 08:10:04 2
31 Henryk Kocyba 03:07:13 1
32 Ignacy Oziębała 03:17:38 1
33 Marek Szeszko 03:17:55 1
34 Roman Asayevich 03:29:35 1
35 Zbigniew Marszałkowski 03:38:54 1
36 Norbert Opalla 03:41:30 1
37 Tadeusz Pająk 03:43:50 1
38 Edward Dudek 03:45:48 1
39 Sebastian Kądziołka 03:49:30 1
40 Miras Witas 03:55:30 1
41 Tadeusz Guzek 03:55:52 1
42 Piotr Horała 03:56:00 1
43 Adam Sułek 04:03:18 1
44 Grzegorz Sztulpa 04:08:01 1
45 Jan Komander 04:08:25 1
46 Sebastian Kozioł 04:08:41 1
47 Andrzej Sułek 04:11:12 1
48 Stanisław Gemza 04:14:28 1
49 Marek Ciszyński 04:15:05 1
50 Janusz Stępniak 04:16:06 1
51 Andrzej Bambynek 04:19:07 1
52 Zdzisław Hauszyld 04:19:44 1
53 Marian Kaźmierkiewicz 04:21:30 1
54 Jan Ficoń 04:22:52 1
55 Jarosław Noszczyk 04:25:39 1
56 Bogumiła Sztulpa 04:25:43 1
57 Andrzej Ślęzak 04:30:30 1
58 Grzegorz Witek 04:34:20 1
59 Artur Chrobak 04:34:21 1
60 Andrzej Lampa 04:51:35 1
61 Marian Niesler 04:58:30 1
62 Edward Moskal 05:02:24 1
63 Marek Malisz 05:21:38 1
64 Dariusz Bonarski 05:34:05 1
65 Patrycja Lampart 05:36:48 1
66 Maciej Moskwa 06:11:41 1
67 Piotr Lampart 06:12:16 1
68 Barbara Gil 06:26:40 1
69 Szymon Litwa 06:31:42 1
70 Kordian Andres 06:32:00 1
71 Andrzej Kaczmarek 07:25:13 1
72 Krzysztof Kruk 07:38:36 1
73 Jacek Rudy 07:40:49 1
74 Tomasz Pecka 08:21:10 1
75 Przemysław Przybyła 10:56:17 1


poniedziałek, 16 lutego 2009

Ofiary lodowej gorączki

Z czym kojarzy Ci się mroźna zima? - Przeziębienie, katar, ciepłe ubrania, kaszel, zimno itd...Ale czy tylko z tym. Mnie kojarzy się również z przyjemnymi kąpielami w przeręblu. Ktoś pomyśli brrrr. Na początku może trochę odstraszę ale jest trudno dla pocieszenia dodam, że wszystko tkwi w głowie. Ciężko jest dopuścić do siebie myśl wejścia do lodowatej wody. Kto z nas nie pamięta trudności wykąpania się pod prysznicem z zimną wodą lub problemy jakie nastręcza latem wejście do jeziora. W zimie działa to trochę inaczej a po wyjściu doznaje się bardzo przyjemnego uczucia wewnętrznego ciepła. Czuć jak krew dociera do wszystkich zakamarków Twojego ciała. Spróbuj a sam/a się o tym przekonasz. Poniżej obrazki "zadowolonych ofiar lodowej gorączki".
Uwaga: zdjęcia nie są żadnym fotomontażem. Ci ludzie są na prawdę uśmiechnięci ;-)



niedziela, 8 lutego 2009

poniedziałek, 2 lutego 2009

Nothing International Classic Maraton NIC 1/2009 (9) - WYNIKI

7 okrążeń - 42.195 m

1. Tomasz Kuliński – 3:47:27
2. Laszlo Pelle – 4:07:28
3. Leszek Naziemiec – 4:23:31
4. Franciszek Pendolski – 4:28:48


5 okrążeń – 30.595 m

5. Łukasz Bluza – 2:38:56
6. Jan Udolf – 3:15:52


4 okrążenia – 24.795 m

7. Adam Jarzębowicz - 2:00:51
8. Miras Witas – 2:10:50
9. Sławomir Krajeński – 2:10:58
10. Justyna Adamus - 2:26:09
11. Agnieszka Pilawska – 2:47:00


3 okrążenia – 18.995 m

12. Krzysztof Woś – 1:31:39
13. Leszek Papała – 1:33:12
14. Patryk Gruszka – 1:38:33
15. Mirosław Kolonko – 1:39:02
16. Szymon Litwa – 1:42:07
17. Edward Tyka – 1:45:01


2 okrążenia – 13.195 m

18. Jan Staniczek – 0:55:44
19. Łukasz Aksamit – 1:01:51
20. Bartłomiej Musiał – 1:11:41
21. Marcin Czech – 1:13:54
22. Tomasz Ruszkowski – 1:21:19
23. Michał Witas – 1:25:43


1 okrążenie – 7.395 m

24. Andrzej Bytom – 0:35:25
25. Bożena Szablicka – 0:43:26

piątek, 23 stycznia 2009

NIC 1/2009 29.01.2009 r (czwartek)

PO PONAD ROKU PRZERWY WRACA DO PARKU WPKiW...

NIC - REAKTYWACJA



:-)

niedziela, 11 stycznia 2009

III Śląski Maraton "Noworoczny Cyborg" wyniki

MARATON

02:54:15 Jagieła Adam
02:55:44 Westenholz Piotr
03:05:42 Czapliga Irek
03:26:17 Nowak Andrzej
03:29:53 Antolak Edward
03:37:07 Krzon Ireneusz
03:39:42 Wójtowicz Marcin
03:39:42 Mielcarek Leszek
03:45:10 Kornaga Andrzej
03:45:47 Kolonko Piotr
03:47:52 Kuliński Tomasz
03:52:17 Górny Marek
03:57:09 Dzieliński Stanisław
03:59:12 Boroja Drago
03:59:40 Jarzębowicz Paweł
03:59:59 Naziemiec Leszek
04:00:10 Horała Piotr
04:10:45 Gracjasz Jan
04:15:10 Borowicz Łukasz
04:16:04 Wroński Mateusz
04:25:35 Łogiewa Andrzej
04:25:36 Pendolski Franciszek
04:29:10 Litwa Szymon
04:29:10 Betleja Marek
04:33:40 Kolonko Mirosław
04:33:40 Nowaczyk Arkadiusz
05:14:10 Kucharska Gabriela

5 PĘTLI

02:38:26 Salbert Marek
02:42:30 Noga Andrzej

4 PĘTLE

01:49:03 Stwora Rafał
01:56:03 Larysz Dawid
02:06:44 Jarema Grzegorz
02:09:00 Jarzębowicz Adam
02:10:47 Liebig Damian
02:12:17 Czech Bartłomiej
02:13:00 Jura Jarosław
02:14:42 Hartowicz Mirosław
02:16:35 Pietrzak Janusz
02:21:15 Kandziora Andrzej
02:22:50 Tur Robert
02:24:37 Litwa Tadeusz
02:25:20 Musiał Bartłomiej
02:31:07 Kolonko Justyna
02:52:41 Magner Alina

3 PĘTLE

01:25:13 Marzec Michał
01:26:43 Kubiak Rafał
01:28:30 Lebioda Adam
01:31:20 Basiaga Krzysztof
01:37:25 Tyka Edward
01:38:40 Chrobak Artur
01:45:21 Maciuk Bronisław
01:47:25 Aksamit Łukasz
01:57:50 Stęclik Tomasz
02:12:42 Nowok Jerzy

2 PĘTLE

00:53:00 Zapart Bartosz
01:04:23 Kubista Marek
01:06:20 Goj Jerzy
01:06:21 Udolf Jan
01:06:57 Stańczyk Krzysztof
01:13:53 Slęzak Andrzej
01:14:20 Jedliński Łukasz
01:22:14 Naleźniak Bernadeta

1 PĘTLA

00:28:58 Kania Michał
00:42:15 Szylewska Ewa
00:44:14 Zapart Marceli
00:50:39 Bąk Krystyna

niedziela, 21 grudnia 2008

Lanzarote Running Challenge 2008 – 23-26 listopad - relacja Kuby

Wieczorem, po przesiadce w Puerto del Carmen z samolotu do autobusu,jechaliśmy wśród pustyni, mijając majestatyczne wulkany i wioski białych domków. Naszym celem był ośrodek sportowy La Santa, który pośród innych imprez sportowych organizuje corocznie serię biegów pod nazwą Lanzarote International Running Challenge. Zawody składają się z 4 biegów o różnej specyfice ,w 4 dni z rzędu. Serię rozpoczyna klasyczny bieg na 10km, następny jest Ridge Run – bieg anglosaski na dystansie 13km, kolejny jest 5 kilometrowy bieg po plaży, a całość kończy się półmaratonem.


Dzień 1 – 10km


Rano, przez małe okienko w łazience, dopiero zobaczyłem jak pustynną wyspą jest Lanzarote. Gdy wychodziliśmy, aby zarejestrować się do zawodów, poranny chłód powoli zmieniał się w upał i gdy w końcu stanęliśmy na linii startu, słońce zaczęło grzać niemiłosiernie.

Rozpoczęliśmy od okrążenia stadionu na tartanowej bieżni ,a potem wybiegliśmy z ośrodka na opustoszałe asfaltowe drogi. W oddali wznosiły się wulkany, wokoło kamienna pustynia ,przede mną uciekający, za mną goniący. Do pokonania mieliśmy 3 okrążenia, więc w jednym miejscu ustawili się nasi kibice – fotografowie, którzy zachęcali do walki. Na trzecim okrążeniu było już bardzo ciężko. Chyba brak przyzwyczajenia do takiej temperatury odegrał kluczową rolę. Udało mi się dogonić kilku biegaczy z klubu i na metę wpadliśmy razem z Lucy …i prawie od razu zacząłem uciekać do cienia. Gdy moja temperatura trochę opadła wróciłem na linię mety po międzyczasy z dwóch połówek biegu i po napoje.

Zgodnie z planem pobiegłem poniżej 40 minut. Wszyscy sobie wzajemnie gratulowali pierwszych wyników i dziwili się panującym temperaturom. Niedługo potem, dla większego orzeźwienia, przenieśliśmy się do basenu z zimną wodą. Po poludniu zagraliśmy zespołowo w mini golfa, potem jeszcze zajęcia ze strechingu i relaksacji, chwila pływania w podgrzewanym basenie 50m, a wieczorem zabawiliśmy w wiosce La Santa na pożywnej kolacji, żeby mieć energię przed kolejnymi zawodami.


Dzień 2 – 13km na wulkan i z powrotem


Zaczęliśmy dzień tam, gdzie poprzednio, tzn. na tartanowej bieżni, czekając na wystrzał startera. Około 2km po wybiegnięciu z ośrodka trasa pokrywała się z biegiem na 10km, lecz potem skręcaliśmy z asfaltu na szuter i po paru minutach droga wiodła pod górkę. Niby nic stromego, a jednak około 7km górki dawało się we znaki. Strategicznie nie ścigałem się w pierwszej połowie dystansu zostawiając większość sił na zbieg. Myślałem, widząc szczyt wulkanu, że dane mi będzie wbiec na samą górę. Niestety, po krótkim odcinku na kamiennej grani, trasa skręcała stromo w dół na pustynię. Trochę zawiedziony tym „nie zaliczonym” szczytem zacząłem gonić. Dogoniłem Willa i większość drogi powrotnej do ośrodka biegliśmy już razem, zmieniając się na „czole” w walce z silnym wiatrem od oceanu. Na asfalcie, wiedząc, że do mety niedaleko, zacząłem uciekać mojemu towarzyszowi i na mecie zameldowałem się parę sekund wcześniej, ale praca zespołowa dała nam możliwość wykręcenia pod wiatr lepszych czasów. Czas poniżej 53 minut był o wiele lepszy niż planowałem.

W ośrodku La Santa nie można się nudzić, więc żeby odciążyć nogi wynajęliśmy kajaki, żeby popływać po lagunie (wygłupy skończyły się przewróceniem jednego naszego kajakarza – utonięć na szczeście nie stwierdzono).


Dzień 3 – 5km na plaży w Puerto del Carmen


Dla odmiany dzień nie zaczął się na tartanie, lecz na parkingu przed ośrodkiem. Duża grupa biegaczy i kibiców wpakowała się w kilka autokarów, które zawiozły nas na plażę w Puerto del Carmen.

Szybko zrobiło się ciepło, więc rozgrzewka na plaży nie miała większego sensu (tylko w butach zbierał się piach, a nogi rozjeżdżały się w sypkim piasku). Na szczęście do rozpoczęcia zawodów nie mieliśmy zbyt dużo czasu, więc tylko nawodniłem się profilaktycznie, odstałem swoje w ogonku do toalet i stanąłem wraz z innymi na linii startu.

W końcu zaczęliśmy bieg, który większość uczestników poprzednich edycji uważało za najtrudniejszy w całej serii pomimo najkrótszego dystansu. Z 2 pętli pierwszą przebiegłem kontrolnie, żeby dowiedzieć się lepiej, gdzie są połacie twardszego piasku, na którym można będzie trochę się rozpędzić, a drugą miałem już biec do upadłego. Odczyt z chipa na mecie pokazał jednak, że mój „max” był gorszy od pierwszego kółka (1 pętla - 4:37min/km, 2 pętla – 4:43min/km).

Cały bieg potrwał bardzo krótko i od razu tradycyjnie już poszliśmy się schłodzić w wodzie.

Zamiast basenu, tym razem mieliśmy do dyspozycji plażę i ocean. Pobujaliśmy się więc trochę na falach, potem zjedliśmy obiadek w knajpie i złapaliśmy autokar do ośrodka. Trochę zmęczeni po powrocie do ośrodka, w jakieś 5 osób udaliśmy się do lokalnego spa odnowić się biologicznie. Bicze wodne, łaźnia parowa, jacuzzi, baseny z gorącą i lodowatą wodą ulżyły zbolałym mięśniom.

Późnym popołudniem znalazłem też 2 osoby do ogrania w ping ponga:) , a następnie znowu zrobiliśmy sobie wieczorną wycieczkę do wioski, do restauracyjki serwującej głównie dania z ryb i owoców morza.


Dzień 4 – półmaraton pod wiatr i zakończenie zawodów


Znowu autokary, tym razem do wioski Tinajo. Pogoda przywitała nas mżawką. Pył z pustyni skleił się w błoto, a na drogach porobiły się kauże. Tego dnia mieliśmy do ukończenia bieg uliczny na dystansie 21km, czyli po prostu półmaraton. Zaczęliśmy od obiegnięcia wulkanu, po dość pofałdowanej trasie, ale po jakichś 7km droga była na przemian płaska lub w dół i można by wykręcić świetną życiówkę... gdyby nie ostry wiatr wiejący z naprzeciwka. Zaczęliśmy tym razem z Willem, bo stwierdziliśmy po 3 biegach, że jakoś jesteśmy w podobnej formie, a że Will zbyt szybko biegł na początku, dlatego udawało mi się zawsze przegonić go na ostatnich kilometrach.

Tym razem miało być inaczej – miałem być hamulcowym na początku, a poganiaczem na końcu.

Muszę przyznać, że początek może nie był bardzo szybki, ale po poprzednich dniach jednak czułem zmęczenie. Z drugiej strony nie chciałem odpuścić ostatniego, decydującego biegu, więc próbowałem zachować optymalną prędkość. Niedługo przed pełnym obiegnięciem wulkanu zaczął się dość długi i stromy podbieg na którym zacząłem „puchnąć”. Na szczęście, zobaczyliśmy z Willem przed nami czerwoną koszulkę Mary, która wyraźnie zwolniła, więc skorzystaliśmy z okazji żeby ją dogonić i zaprosić do naszego dwuosobowego teamu (z zaproszenia jednak nie skorzystała więc po wymianie pozdrowień kontunuowaliśmy we dwójkę). Po podbiegu i wyrównaniu oddechu zaczęliśmy morderczy zbieg, co jakiś czas wymieniając się miejscami „wiartołamacz”/ „pasażer”. Końcowy odcinek półmaratonu przebiegał tą samą trasą co Ridge Run, więc gdy skręciliśmy na znajomy odcinek asfaltu przy ośrodku, dostałem wiatru w żagle (może dlatego, że już nie wiało z naprzeciwka, a tylko z boku) i próbowałem przyspieszyć. Will trzymał się za mną i na mecie zameldowaliśmy się razem po jakichś 88 minutach.

Wszyscy zadowoleni zebraliśmy się znów przy basenie, żeby wymoczyć nogi, a potem wybraliśmy się na zajęcia z jogi. Przy zachodzącym słońcu i szumie oceanu wykonywaliśmy polecenia instruktora.

Potem jeszcze nasza klubowa trenerka zrobiła nam niespodziankę i całą grupę zapisała na lekcję tańca towarzyskiego. Choć niektórzy się wykręcili, to jednak zabawa była naprawdę niezła i była wprawką przed zbliżającym się wieczorem.

Wieczorem najpierw odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród, a potem poszliśmy do dyskoteki na imprezę. Tańce, hulanki, wygłupy i opijanie sukcesów trwało do utraty pary w nogach, więc nad ranem, gdy parkiet opustoszał, jako jeden z niedobitków udałem się na zasłużony spoczynek.


Następnego dnia, po wycieczce rowerowej, wsiadłem w taksówkę na lotnisko, aby opuścić ten przyjazny zakątek i wrócić na inną wyspę - do kraju zielonej trawy, mżawki i czarnego piwa z tukanem.